O mnie

Adrian Sasin

CZEŚĆ!

W branży IT pracuję od 2003 roku, zaczynając od roli telefonicznego wsparcia IT i instalatora internetu radiowego w jednym. Aktualnie zajmuje stanowisko kierownicze wyższego szczebla w międzynarodowej organizacji (ponad 200 biur w ponad 100 krajach), zarządzam zespołami z kilku krajów i bardzo lubię swoją pracę. Ukończyłem studia MBA i mam liczne certyfikaty potwierdzające moją wiedzę np. PM, Cobit, ITIL v3, v4 Managing Professional, czy DevOps Leader.
Możesz znaleźć więcej informacji o mojej karierze zawodowej i osiągnięciach na moim profilu LinkedIn.

Prywatnie jestem mężem i ojcem 3 wspaniałych dzieci. Jestem też dawcą krwi i szpiku, więc mam tak jakby czwarte dziecko z krwi i kości ;). Jeśli jeszcze nie jesteś dawcą to bardzo Cię zachęcam zapisz się, to nic nie boli, nic nie kosztuje, a uczucie uratowania komuś życia można chyba tylko porównać do narodzin własnego dziecka.

Lubię również podróżować i zwiedziłem już ponad 30 krajów. Wydałem też wiele lat temu książkę dla podróżników. Jestem fanem latania i paralotniarstwa.

Aktualnie chcę podzielić się swoją wiedzą ze społecznością IT i pomóc innym zdobyć umiejętności, które musiałem sam powoli rozwijać. Często osoby, które otrzymają rolę przewodzenia zespołowi czują się zagubione bądź nie wiedzą czego dokładnie się od nich oczekuje. Inni dochodzą do ściany w ścieżce eksperckiej i zastanawiają się co robić dalej, albo czy poradzą sobie na ścieżce kierowniczej. Są też tacy, którzy nie rozumieją dlaczego nie dostali jeszcze awansu. IT to już nie tylko umiejętności techniczne. Ludzie z IT potrzebują też umiejętności miękkich, uniwersalnych czy biznesowych. Do tej pory nie było nikogo kto by to kompleksowo wyjaśnił i przeprowadził przez labirynt wątpliwości. Jeśli chcesz się rozwijać w tym kierunku, zostaw swojego emaila (lub napisz na kontakt @ szkolakierownikow.it) i zacznijmy robić coś dobrego i trwałego 🙂

A jeszcze jedna ważna sprawa – PORAŻKI, WPADKI, F*CKUPY

Nie wkurza Cię czasem, jak w internecie wszyscy popisują się sukcesami?
Zależy mi na szczerości, więc dziele się z Tobą też moimi rzeczaczmi, które mi się nie udały:

  • Nie dostałem się na studia dzienne na Politechnikę Warszawską, ani na UKSW – musiałem iść do pracy, żeby zarobić na studia prywatne i nie pójść do wojska (był wtedy obowiązkowy pobór tych co nie studiują).
  • W pierwszej pracy na umowę zlecenie zarabiałem na początku ok 500zł, co nie wystarczało nawet na opłatę miesiąca studiów.
  • Prawie zawaliłem pierwszy rok studiów – miałem 2 poprawki, a za podejście do poprawy musiałem zapłacić jak za miesiąc studiów każda (takie były przepisy, więc o wakacjach nie było mowy) – mimo tego wziąłem się w garść i ukończyłem studia inżynierskie ze średnią ponad 4.5 i otrzymywałem stypendium naukowe na ostatnim roku.
  • Z tytułem inżyniera informatyki i dobrą średnią spotkałem się z rektorem wydziału informatyki na Wojskowej Akademii Technicznej by kontynuować drogę do magistra. Dobrze się rozmawiało, pogratulował mi osiągnięć, ale zasady były nieugięte, tylko 20 miejsc – nie dostałem się. Miałem więc więcej czasu na pracę. Później okazało się, że studia nie są potrzebne ani do tego by mieć dobre zarobki, ani do najważniejszego – by być szczęśliwym w życiu 🙂
  • Około 2005 cofając autem na parkingu nie zauważyłem, że zachaczyłem tyłem o inne auto. Przyszło wezwanie, zdziwiłem się, zobaczyłem zdjęcia, przyznałem, była mowa o wgnieceniu w zderzaku poszkodowanego wielkości 5×2 cm bez rys, czy ubytków lakieru. Ubezpieczyciel wycenił szkody na 3600 zł (regres) i przez 2 kolejne lata broniłem się w sądzie bez prawnika, twierdząc, że kwota jest zawyżona. Przegrałem raz i drugi po odwołaniu.
  • W 2007 próbowałem zdać egzamin IELTS potwierdzający, że znam angielski na poziomie zaawansowanym (CAE). Nie udało się, zabrakło paru punktów. Nigdy więcej nie próbowałem. 10 lat później zacząłem zarządzać globalnym działem IT wspierającym m.in. egzaminy IELTS na całym świecie – bez żadnego certyfikatu z angielskiego.
  • Pracując w jednej z firm na etacie dostałem naganę za „złe zachowanie” albo, moim zdaniem, „interpretację umowy”, która wiązała mnie z pracodawcą. Po roku wykreślono ją, chociaż niesmak pozostał.
  • Źle zainwestowałem pieniądze odkładane na ślub i straciliśmy z narzeczoną 10 tyś złotych.
  • Innym razem pracując nocą pomyliłem się i skasowałem nie ten dysk z serwera co trzeba, utrata danych produkcyjnych i 3 dni naprawiania systemu. Więcej już nie popełniłem tego błędu.
  • Dałem się namówić na polisę oszczędnościową, z której nie dało się wycofać bez strat przed ubiegiem 10 lat;
  • Założyłem firmę, bo chciałem, żeby podróżnicy mogli z łatwością porozumiewać się na całym świecie – wydałem własny ilustrowany Globsłownik, który pozwalał nie tylko zadać pytanie ale i zrozumieć odpowiedź bez znajomości języka obcego – to był 2009. Nie znałem się na marketingu, wyprzedzałem nieco czasy. Bardziej niż zarobić chciałem dać tanio coś dobrego ludziom. Ktoś sugerował, że przez mój słownik ludzie przestaną się uczyć języków, więc propaguje nieucctwo. Po 5 latach zamknąłem firmę ze stratą ponad 50 tyś zł. Sporo książek przekazałem za darmo fundacjom pomagającym głuchoniemym oraz wioskom dziecięcym. Popełniłem masę błędów i bardzo dużo się też nauczyłem.
  • Przeszedłem płatne szkolenie z Management Consultingu, tak by dostać się do wielkiej trójki (BCG, McKinsey, Bain). Nie zaprosili mnie nawet na rozmowę.
  • Forsowałem rozwiązania techniczne, które były obiektywnie dużo lepsze niż obecne systemy – ale doprowadziło to do antagonizmu. Dużo później zrozumiałem, że najważniejszy w zarządzaniu zmianą jest czynnik ludzki, trzeba chcieć słyszeć, a nie tylko słuchać, a rozwiązanie musi pasować do ludzi i kultury firmy.
  • Gdy wysyłałem CV na wyższe stanowiska, rzadko zapraszano mnie na rozmowę – nie potrafiłem odpowiednio sprzedać swoich umiejętności.
  • Kiedyś gdy byłem pewien awansu, okazało się, że konkurenci byli lepsi i moim szefem został człowiek, z którym się bardzo różniliśmy.
  • …. i wiele innych, które sprawiły, że jestem dzisiaj dużo bardziej świadomy, dużo mądrzejszy i potrafię zrozumieć znacznie więcej.

Zobacz, że ta lista jest bardzo długa, nawet niekompletna, ale to wszystko ukształtowało mnie i sprawiło, że dzisiaj jestem w stanie skutecznie ukierunkowywać na odpowiedni rozwój nie tylko siebie, ale przede wszystkim inne osoby. Żadna z tych rzeczy nie powstrzymała mnie przed świetnymi osiągnięciami, licznymi awansami, podróżami zagranicznymi – i Twoje porażki nie powinny powstrzymywać też Ciebie. Dołącz do mnie, pobierz darmowe rzeczy (ebook pracy zespołowej, poradnik awansu, umiejętność feedbacku), które oferuję i zapisz się na newsletter pod zdjęciami, a zobaczysz jak jeszcze bardziej możesz korzystać z mojej wiedzy i moich umiejętności 🙂

„Dziel się wiedzą, zdobywaj doświadczenie!”

Pozdrawiam Cię serdecznie,
Adrian Sasin